Świętujemy Dzień Święty!

Jesień Lato Wiosna Zima

Im bliżej wakacji, tym bardziej zajmuje mnie zagadnienie zaplanowanego wypoczynku w ogóle, w ciągu całego roku. Praca i inne pilne sprawy znajdują sobie miejsce w naszych terminarzach, ale kwestię przyjemności pozostawiamy przypadkowi, co często kończy się tym, że po prostu brakuje nam na nią czasu lub przygnębia nas ona swoją bylejakością. W swoim najbliższym otoczeniu mam kilka osób, które w reakcji na zbliżającą się niedzielę mówią: „Świetnie! Nareszcie będę mógł/mogła nadrobić zaległości w pracy.” A co z zaległościami wobec siebie samego? Aha, nadrobi się w wakacje. Owszem. Ale jeśli liczymy, że nawet trzytygodniowy urlop zrekompensuje nam brak dbania o siebie i swój wolny czas w ciągu całego roku, możemy znów się zaskoczyć, że: przez pierwszy tydzień nie jesteśmy w stanie przestawić się na „tryb wakacyjny”, w drugim wreszcie czujemy, że naprawdę żyjemy, a w trzecim tygodniu powoli, coraz bardziej myślami wracamy do rzeczywistości i… najchętniej zostalibyśmy dłużej, chociaż o parę dni, o tydzień i robi się nostalgicznie chociaż jeszcze nie opuściliśmy miejsca wypoczynku!  Dlatego namawiam i będę namawiać, nie tyle do leniuchowania, co do świętowania właśnie. Jakość naszego życia ma szansę stale się polepszać w myśl wszechobecnego od jakiegoś czasu hasła: celebruj dzień powszedni. Chodźmy krok dalej i zastanówmy się jak możemy – dodatkowo – świętować dzień święty, bo ta tradycja ma w sobie potencjał!Swoją ostatnią niedzielę wspominam jako jeden z piękniejszych dni. Wstałam stosunkowo wcześnie, przyrządziłam płatki owsiane (które moczyły się przez całą noc) z masłem orzechowym i truskawkami, a później – jak zwykle przy śniadaniu – słuchaliśmy radiowej Dwójki. Akurat trafiliśmy na audycję Jest taki obraz, w której prezentowane są wybrane dzieła sztuki wraz z ich krótkim, intrygującym omówieniem. Od razu wyszukałam Zachód słońca Giorgione, o którym była mowa.

giorgione
Zachód słońca, Giorgione, National Gallery w Londynie

 I stąd już nie było daleko do tego, żeby obudziła się we mnie tęsknota za włoskim malarstwem i samymi Włochami. Czasem tak mam, że jedna mała rzecz potrafi we mnie obudzić zapomniane, a przecież żywe fascynacje. Szczęściem przypomniałam sobie, że po południu w pobliskim kinie studyjnym wyświetlają film Florencja i Galeria Uffizi. Udało mi się zarezerwować ostatnie miejsce i poobiedni spacer zakończyłam właśnie w kinie 🙂 Było warto. Film został nakręcony przy użyciu najnowocześniejszego sprzętu, z dużym wyczuciem estetycznym, więc poza samymi dziełami sztuki zachwycały mnie poszczególne kadry i ujęcia. Po powrocie, w doskonałym, lekkim nastroju zabrałam się za robienie tarty z kremem i truskawkami (efekty już tylko na zdjęciu 😉 ), a wieczorem gościliśmy znajomych, z którymi przy butelce dobrego, czerwonego wina graliśmy w jedną z moich ulubionych gier planszowych – Dixit.

Tyle o mojej niedzieli. Przytoczyłam jej opis, bo przebiegała on dokładnie w taki sposób, który najbardziej mi odpowiada – nieśpiesznie, blisko natury, sztuki i ludzi, w których towarzystwie czuję się naprawdę swobodnie. Każdy nosi w sobie scenariusz takiego dobrze przeżytego dnia. Zastanów się więc nad swoim i wprowadź go w życie. Niewiele potrzeba, żeby oderwać się od codziennych, powszednich obowiązków, do których zresztą milej później wrócić.

Może odtąd niedziela stanie się dla Ciebie najbardziej wyczekiwanym dniem?  Zdaję sobie sprawę, że zazwyczaj piątek zajmuje to zaszczytne miejsce w rankingu. W dużej mierze dzieje się tak dlatego, że nie wymaga on specjalnego planowania – zawsze jest gdzie pójść, a poza tym po ostatnim dniu pracy nie mamy też specjalnych wymagań – wydaje nam się, że odpoczywamy już poprzez sam fakt nadejścia weekendu i pozwolenia sobie na wieczorne wyjście. A być może długi, spokojny sen zregenerowałby nas w takim stopniu, że już od sobotniego poranka moglibyśmy robić ciekawe, relaksujące rzeczy i zaplanować swoją niedzielę w taki sposób, żeby odczuć wyjątkowość całego mijającego tygodnia i dobrze nastawić się na kolejny? Warto zadać sobie pytanie: jaki sposób świętowania odpowiada mnie? Nie moim znajomym, mojej rodzinie, tylko mnie. I jak już odpowiemy sobie na to pytanie, ułożymy plan, możemy zaprosić do wspólnego świętowania innych.

Wszystkiego dobrego!

<3

Gajka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *